Kolano chorowalo coraz zaklady bukmacherskie niezwyklej, ale samego jeszcze rzadziej odrzucalo posluszenstwa. Ryzykowal natomiast spojrzal za siebie. Scigajacy nadal sie zblizali, zaklady bukmacherskie acz obszernie wolniej. Bowman wparowal do miasteczka natomiast zagrodzil sie przy ramieniu drogi. Cyganow jeszcze nie bylo widac, ale tupot ich niedoleg byl ewidentny. Skrecil w lewo, majac otuche, ze zmyli owe scigajacych i pobiegl ku murom obronnym, obwodowym cala miejscowosc. Droga konczyla sie nieduzym placykiem, ze starym, klepanym w zelazie krzyzem posrodku. Z lewej strony stal rownie stary kosciol, naprzeciw odkrywal sie zaklady bukmacherskie maly, kamienny murek, zza ktorego nic nie bylo widac. Pomiedzy nimi erygowala sie szeroka skala z wykutymi w niej kuriozalnymi nieckami. Poza tym z placyku nie bylo innej drogi wydania poza ta, jaka Bowman tu trafil.
Podbiegl do malego murku i widnial. Dojrzal stroma zapore skalna, spadajaca ponad szescdziesiat metrow w wykop, natomiast u jej podnoza jakimikolwiek lilipucie drzewka.
Ferenc okazal sie sprytniejszy nawlekajze Bowman mniemal. Jak byl wychylony przez murek, uslyszal zblizajace sie kroki, lecz tylko jednego czlowieka. Cyganie musieli sie wydzielic zaklady bukmacherskie zas jednoczesnie kontrolowac obie drogi. Bowman wyprostowal sie, bezszelestnie przebiegl na druga stronice zas schowal zaklady bukmacherskie sie w jednej z nisz.
tutaj